Nowe idzie
Ha- nie dosc ze mialem 5 dniowy weekend to jeszcze moj podiatra (taki chirurg od nog wylacznie) dostal sraczki i nie przyszedl do pracy. Kul. Co prawda Marlence sie zabylo zadzwonic i przejechalem sie z rana do robot- ale za to polazlem na dzima i rozpoczalem swoj makiaweliczny plan doglebnego pozbycia sie wszelkich naddatkow. Dysze do tej pory. Po poludniu moj ulubiony kanalarz zastrugal marchewke – szt. jedna – i spenetrowal dwie kanalizacje. I juz mozna bylo lezc do domu. A raczej mozna by gdyby nie marlenkowy styl pracy ktory zapewnil mi godziwa rozrywke do 6.
Manago przyslala mi poczta do do domu wiadomosc o naszych ustaleniach poniedzialkowych i przy okazji zapewnila mnie ze jestem bardzo valued pracownik. No cos podobnego. Wietrze w tym inwencje tworcza sekretarki. Albo cos sie dzieje…
