długi poniedziałek

Written by admin on Mar 23 2009

Długi i wcale nie taki wredny. Zresztą – nie lubią poniedziałku tacy, co mają weekendy.
Rano wstałem wcześnie (jak na mnie…) i już o dziewiątej udałem się do miasta z zamiarem odebrania paczek na czeskiej poczcie. Deszcz, zimno… W przejściu pod dworcem znów zagrała melodyjka, do której znam słowa tyś pocieszycielem zwany .  O Duchu Świętym – no, ta polska. Na innym czeskim dworcu na odmianę stale słyszę pije Kuba do Jakuba… Pociągu do Czadcy, tyś doktorowi naprawdę pocieszycielem. Ale jeszcze trochę poczekamy…
To są wszystko pana paczki .  Będzie je pan brał?
Co? Pełny wózek pocztowy! Zwątpiłem. Ale wlazły na mój wózek ręczny. Jadę. Z radiami bywało ciężej; gdzież te piękne czasy, kiedy nie miałem auta i wszystko z giełd taszczyłem pociągiem? Ech, jak kupiłem auto, ceny moich ukochanych staroci niemiłosiernie wzrosły. I miejsca zaczęło brakować w domu – człek zwoził co popadło…
Droga do domu nie była w końcu [...]

Original post by dr_bloger@NOSPAM.gazeta.pl

Inne Wpisy


Uncategorized

Post a Comment :-