Written by admin on Mar 11 2010
Operację miała trzy lata temu. Obyło sie bez chemii ale usunięto jej pierś. Podczas ostatniej wizyty zapytałam
- nie myślała pani o rekonstrukcji piersi?
- myślałam.
- i co? – nie ustepowałam, ponieważ wiedziałam jak bardzo jest to dla niej ważne.
-zapytałam lekarza na onkologii i mi odradził. Powiedział,ze już mam swoje lata ( 62 ) i po co mi to, że to przecież znowu operacja, ból i że nie warto no i mi odradził..
Nie wierzyłam własnym uszom….nie dość, że przeszła ciężką chorobę, ucierpiała przy tym jej kobiecość, co znacznie obniżyło jej samoocenę i zaważyło na życiu osobistym to jeszcze upokorzono ją mówiąc , że już jest za stara na rekonstrukcję.
Zdaje się, że na zachodzie standardem jest , iż po amputacji piersi pacjentki kierowane są na rekonstrukcję , jesli tego chcą oczywiście.
U nas jak zwykle wszystko na opak…..
Nie znam dokładniej standardów w Polsce bo przyznam,że bliżej nie interesowałam sie tym, poszukałam więc w sieci, znalazłam ciekawy i wyczerpoujacy temat artykuł.Przeczytałam z uwagą. Polecam TUTAJ.Dodam tylko, że rekonstrukcja piersi po chorobie nowotworowej jest w całości refundowana przez NFZ.
Szkoda tylko , że jak zwykle teoria odbiega znacznie od praktyki…
A tak na marginesie, ciekawe co mówią statystyki – ile kobiet w Polsce rocznie jest poddawanych rekonstrukcji piersi po amputacji z powodu choroby nowotworowej? I jak to wypada na tle innych krajów ? Pewnie jak zwykle jesteśmy w ogonie
((
read more…